Ich zadowolone miny pokryły się zdumieniem. Musieli pamiętać dwa razy tyle, ile pierwotnie byli winni.
Gdy wybiegli z sali sądowej, tata odchodzi na krześle i odpowiada się krzywo. „Następnym razem wybierz kogoś innego do oszustwa”.
Od tego momentu właściciele zyskują złą sławę w okolicy — nie z powodu wyrafinowanego remontu, ale dlatego, że wszyscy, że miejscowy hydraulik zmiażdżył ich w sądzie.
Tata? Jego zainteresowanie tylko się rozwijał. Sąsiedzi ustawiali się w kolejce, żeby potrzebować „hydrauliki, która nie znosi bzdur”.