Znaleźli matkę Emmy leżącą na stercie starych koców w kącie pomieszczenia, które kiedyś było salonem.
Gdy spojrzała w górę i zobaczyła Rocco, na jej twarzy pojawił się strach.
„Proszę” – wyszeptała, z trudem podnosząc się. „Proszę, nie rób nam krzywdy. Nie mamy już nic do zabrania”.
Rocco uklęknął powoli, cały czas trzymając ręce widoczne.
„Proszę pani, nie jestem tu po to, żeby panią skrzywdzić. Pani córka powiedziała mi, co się stało. Muszę wiedzieć, kto to zrobił”.
Kobieta patrzyła to na niego, to na Emmę, a strach ustąpił miejsca konsternacji.
„Jesteś… szefem, prawda? Tym, dla którego pracują.”
„Niektórzy twierdzą, że dla mnie pracują” – powiedział ostrożnie Rocco. „Ale to, co ci się przydarzyło, nie było autoryzowane. To nie była sprawa biznesowa. To było okrucieństwo”.
Kobieta – Sara – zaczęła płakać. Ciche łzy, płynące raczej ze zmęczenia niż ulgi.
„Powiedzieli, że jestem winna pieniądze waszej organizacji” – powiedziała. „Mój mąż pożyczył od was pieniądze przed śmiercią”.
Potrząsnęła głową.
„Ale Marcus nigdy nie pożyczał pieniędzy od nikogo. Pracował na trzech etatach, żeby tylko uniknąć długów.”
Rocco poczuł, jak zaciska mu się szczęka.
„Powiedz mi dokładnie, co powiedzieli. Każde słowo, które pamiętasz.”
„Ten wysoki miał bliznę na policzku. Powiedział, że Marcus podpisał papiery. Powiedział, że dług przeszedł na mnie po jego śmierci. 15 000 dolarów plus odsetki”.
Sarah wytarła nos grzbietem dłoni.
„Kiedy powiedziałem, że nie mam pieniędzy, zaczęli je zabierać. Powiedzieli, że będą przychodzić co tydzień, aż do spłaty.”
„Pokazali ci jakieś dokumenty?”
„Tylko kartka papieru z podpisem Marcusa. Ale nie wyglądała dobrze. Jego pismo było inne”.
Spojrzała na Emmę, która siedziała obok niej i trzymała ją za rękę.
„Zabrali wszystko w dwóch turach. Meble, sprzęt AGD… nawet zabawki Emmy. Powiedzieli, że jeśli zadzwonię na policję, wrócą po coś cenniejszego”.
Rocco natychmiast zrozumiał zagrożenie. W tym świecie, gdy kończyły się dobra materialne, ludzie płacili swoimi ciałami, godnością lub dziećmi.
„Ten mężczyzna z blizną” – powiedział spokojnie Rocco. „Podał ci jakieś imię?”
„Vincent” – wyszeptała Sarah. – „Powiedział, że ma na imię Vincent”.
Krew Rocco zamieniła się w lód.
Vincent Caruso.
Jeden z jego zastępców. Człowiek, któremu powierzono zarządzanie zbiorami i terytorium.
Emma odezwała się ponownie.
„Mamo… mężczyzna z blizną też skrzywdził panią Patterson. I rodzinę z noworodkiem. Czasami widzę, jak płaczą”.
Rocco spojrzał na dziecko z nowym zrozumieniem.
To nie był pojedynczy incydent.
Vincent prowadził własną działalność, wykorzystując nazwisko Moretti, aby wyłudzać pieniądze od rodzin, które nie miały już nic do zaoferowania.
„Ile rodzin?” zapytał Rocco.
Emma powoli liczyła na palcach.
„7, o których wiem. Może więcej.”
Siedem rodzin. Siedem zniszczonych domów.
Rocco wstał i już rozważał, co musi się teraz wydarzyć.
Najpierw wykonał telefon.
„Tony, przynieś zakupy pod adres, który zaraz ci wyślę. Wystarczy jedzenia na tydzień. I przynieś gotówkę. 500 dolarów”.
Zatrzymał się i spojrzał na Emmę i Sarah.
„Zarób 1000 dolarów. I przynieś to teraz.”
Rozłączył się i spojrzał na Sarę.
„Jedzenie będzie za godzinę. Prąd zostanie przywrócony jutro rano. Ktoś naprawi twoje drzwi.”
Sarah spojrzała na niego.
„Nie rozumiem. Dlaczego nam pomagasz?”
Rocco spojrzał na Emmę.
„Ponieważ ktoś wykorzystał moje nazwisko, żeby skrzywdzić twoją rodzinę”.
Jego głos lekko stał się stwardniały.
„I to sprawia, że jest to osobiste.”