W tym momencie podszedł do nas mężczyzna. Wysoki, pewny siebie, w idealnie skrojonym garniturze. Wszyscy w mieście go znają. Znany biznesmen, kawaler, gość w wiadomościach. Jego samochód kosztuje tyle, co elegancki dom.
Spokojnie objął mnie w talii.
— Poznaj mojego narzeczonego. Chyba o nim słyszałaś. Jeśli się nie mylę, pracujesz w jego firmie.
Widziałam, jak twarz mojego byłego zbladła, a potem poczerwieniała. Jego ręka, którą wyciągnął do uścisku, wyraźnie drżała.
Mój mężczyzna uśmiechnął się powściągliwie i uścisnął mu dłoń.
„Miło mi cię poznać” – powiedział spokojnie, bez zbędnych emocji.
„N-miło… poznać… Musimy iść. Przepraszam” – mruknął były, unikając mojego wzroku.
Anna uśmiechnęła się nieśmiało i pospieszyła za nim. Minutę później drzwi się zamknęły. Muzyka znów zaczęła grać, goście ożyli, a ktoś cicho się zaśmiał.
Uniosłam kieliszek i pomyślałam, że wiek to nie liczba. To, kto jest przy tobie, kiedy go potrzebujesz.