Ledwo oderwała wzrok od telefonu. „Nie dramatyzuj, Amelio. Pierwsze dzieci rodzą się godzinami. A jeśli to prawda, pospiesz się – mam plany na kolację z Claire”.
Odwróciłem się w stronę ojca, który siedział w gabinecie i czytał gazetę.
„Tato… proszę.”
Nawet nie wstał. „Do twojego lekarza jest dwadzieścia minut drogi. Nie możesz po prostu poczekać?”