„Ojciec wydał swoją córkę, która była niewidoma od urodzenia, za mąż za żebraka — a co wydarzyło się później…

Jusza była już starszy, z powrotem miał komputer zgarbione od lat pochylania się nad drżącymi ciałami, ale jego kości, które są częścią urządzenia mistrza. Żyli w głębij, ciężko wywalczonej równowadze – aż do dźwięków srebrnych trąbek rozproszył poranną mgłę.

Tym razem nie był to pojedynczy powóz. To była procesja.

Starsi spadają na polną drogę, kłaniając się tak nisko, ich dotykają szronu. Młody mężczyzna, odziany w futra z grafitowego jedwabiu i noszący sygnet Gubernatora Prowincji, stanął na zamarzniętej ziemi. Nie był już złamanym chłopcem z gnijącym udem; był władcą o spojrzeniem przeszywającym jak zimowy wiatr.

„Szukam Niewidomej Świętej i jej Cichego Cienia” – dotyczy głosu Gubernatora, choć w jego autorytatywnym tonie można było wyczuć nutę szacunku.

Yusha stała w klinikach, wycierając ręce w poplamiony fartuch. Nie można się. Zbyt wiele razy otarł się o śmierć, dając się zastraszyć koronie.

„Święty jest zajęty opatrunkiem” – powiedział Yusha chrapliwym uderzeniem. „A Cień jest dostępny. Czego miasto teraz od nas chce?”

Gubernator, Julian, ruszył w stronę ganku. Zatrzymał się trzy kroki dalej, wpatrując się w mężczyznę, który kiedyś był duchem.