Widzieli się kilka razy od wykonania zdjęć, szczególnie w rocznicę filmu. Ich rozmowy są proste, ciepłe i przepełnione, wzajemne. Oglądając ich, znane, że niektóre współprace występują poza ramami kina, stając się prawdziwymi zbrodniami.
Dlaczego ich powrót jest taki, który dotyczy?
Bo „Śpiew w Tarninie” nie był zwykłym filmem; To był zaczarowany przerywnik. Dla wielu stanowi wspomnienie z urlopu, chwila spędzona z rodziną, ważny punkt odniesienia. Oglądanie Maggie i Ralpha dzisiaj to docenienie odbioru czasu, przy jednoczesnym zrozumieniu sobie, że pewne konsekwencje pozostają nienaruszone.
Ich ewolucja przypomina nam, że artyści stanowią nadal poza swoimi rolami. Czterdzieści później nie zamrozić przeszłości: idą następni, każdy we własnym tempie, z poruszającą się prostotą. I być może to właśnie poruszać się po nas najbardziej: ich autentyczność.