Po pogrzebie babci wróciłam do domu, w którym mieszkała, żeby spakować resztę jej rzeczy. Mąż nalegał, żebyśmy sprzedali go jak najszybciej,

Włożyłem klucz do zardzewiałego zamka. Zgrzyt brzmiał, jakby sam dom wzdychał. Drzwi nie drgnęły od razu, jakby stawiały opór. Kiedy drzwi zgrzytnęły i otworzyły się, zimny dreszcz uderzył mnie w twarz, jakbym nie był piwnicą, a głębokim grobem.