„Wszystkiego najlepszego, Regina” – powiedział mężczyzna. „Mam na imię Ben. Zanim o cokolwiek zapytasz, proszę usiądź. Jest coś w tym pożarze, o czym nigdy ci nie powiedziano”.
Pozwoliłam mu wejść, bo nie wiedziałam, co innego mogłabym zrobić.
Ben usiadł naprzeciwko mnie, a ja zostałam na brzegu kanapy, ściskając kubek kawy, którego nie pamiętałam, żebym nalewała. Rozejrzał się po pokoju. Potem spojrzał na mnie i powiedział to, czego nie byłam gotowa usłyszeć.
„Ty i Daniel nie byliście bliźniakami. Było nas troje.”
Odstawiłem filiżankę z kawą.