Miller zamarł. Czerwone laserowe punkty tańczyły na jego piersi. Powoli opuścił broń.
Arthur Sterling próbował uciekać. Właściwie próbował biec sprintem w stronę kuchni. Dwóch agentów go powstrzymało, zanim zdążył zrobić pięć kroków. Uderzył mocno o marmurową podłogę, trzaskając nosem z satysfakcjonującym chrupnięciem.
Moja matka stała nieruchomo, patrząc na mnie. Jej oczy nie były pełne skruchy. Były pełne nienawiści.
„Dałam ci wszystko” – syknęła, gdy ją skuwali.
„Nic mi nie dałeś” – powiedziałem, obserwując z balkonu. „Właśnie wynająłeś moją duszę. I umowa najmu wygasła”.
Część 5: Upadek Imperium
Aresztowanie było chaotyczne i bezwzględne.
FBI skonfiskowało wszystko. Komputery, akta, sejf. Znaleźli gotówkę ukrytą w ścianach. Znaleźli paszporty przygotowane na ucieczkę.
Schodziłem po głównych schodach, gdy ciągnęli mojego ojca. Kopał i krzyczał, plując na agentów.
„Jestem Arthur Sterling! To miasto należy do mnie! Nie możecie mnie tknąć!”
„Jesteś dzieciobójcą” – powiedział spokojnie główny agent. „I nic nie posiadasz”.
Przeszedłem obok niego. Nie spojrzałem na niego. Wyszedłem frontowymi drzwiami w śnieg.
Błyskające światła dwudziestu radiowozów rozświetlały noc. Ratownicy medyczni zajmowali się gośćmi, którzy zemdleli.
Szedłem w stronę lasu. Agent próbował mnie zatrzymać.
„Proszę pana, potrzebujemy zeznań”.
„Zaraz”, powiedziałem.
Poszedłem do samochodu. Otworzyłem drzwi.
Mia siedziała tam, ściskając telefon na kartę. Kiedy mnie zobaczyła, rzuciła mi się w ramiona.
„Skończyło się?” zapytała.
„Tak”, odpowiedziałem, mocno ją obejmując. „Potwory są w klatkach”.