Rozdział 1: Krawcowa i Rekin
To kronika mojego własnego zamachu stanu. Historia głębokiego upokorzenia, ukrytej wartości poczucia własnej wartości i spektakularnego upadku człowieka, który utożsamiał metki z człowieczeństwem.
Stałem przy wysokim, trzypoziomowym stole z przystawkami, trzymając ręce nieruchomo pomimo drapieżnego spojrzenia sali. Powietrze w wielkiej sali balowej Starlight Charity Gala w sercu Manhattanu było gęste od mdłego zapachu rzadkich lilii Casablanki, pieczonych trufli i niepohamowanej arogancji. To był świat talerzy za pięć tysięcy dolarów, strzelistych kryształowych piramid szampana i osądu „starych pieniędzy”. Aby tu przetrwać, trzeba było nosić bogactwo jak zbroję. Ja jednak przybyłem tam zupełnie nieuzbrojony.
Treści promowane

