„Dam ci 100 milionów dolarów, jeśli naprawisz mi samochód”.
Miliarder powiedział to ze śmiechem, wskazując na małą dziewczynkę stojącą na chodniku.
Ale kilka sekund później cały tłum ucichł.
Bo biedna mała dziewczynka, która była wyśmiewana, zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał.
Smukły, czarny, luksusowy samochód podjechał do krawężnika, po czym nagle szarpnął i zatrzymał się.
Kontrolki na desce rozdzielczej zamigotały słabo.
Silnik wydał żałosny, klekoczący dźwięk, a potem zamilkł.
Obok samochodu stał Adrian Wolfe, bogaty biznesmen po trzydziestce, ubrany w jasnoniebieski, nieskazitelny garnitur i nieskazitelną białą koszulę. Był wyraźnie poirytowany, zmuszał się do wymuszonego uśmiechu, gdy za nim niecierpliwie trąbiły klaksony.
Trzech jego przyjaciół, ubranych w ciemne garnitury, stało w pobliżu, śmiejąc się i filmując telefonami.
„Idealnie” – mruknął Adrian. „Właśnie tego mi dzisiaj było trzeba”.
Jeden z mężczyzn uniósł telefon wyżej.
„Spróbuj uruchomić go jeszcze raz” – zażartował. „Popatrzmy, jak zwariuje”.
Adrian przekręcił kluczyk.