przyjaciół.
Potem wskazał na samochód.
„Dam wam 100 milionów dolarów, jeśli naprawicie mi auto”.
Mężczyźni wybuchnęli śmiechem.
Usunięto telefony, żeby nagrać scenę.
Ktoś nawet zagwizdał, jakby to był cyrk.
Ale Nia się nie śmiała.
Ten numer nic dla niej nie znaczył.
To był tylko kolejny sposób, żeby poczuć się małą.
„Nie wiem” – powiedział cicho.
Mężczyzna z aparatem pochylił się bliżej.
„Powiedz mi jeszcze raz”.
„Nie wiem” – powtórzył.
Nia próbowała odejść, ale grupa lekko się poruszyła, a wokół niej utworzył się luźny krąg ciekawskich nieznajomych.