W wieku 16 lat ojciec zmusił swoją otyłą córkę do poślubienia góralskiego człowieka, który miał dwójkę dzieci

Czas w górach płynął powoli. Dni były zimne, a noce zdawały się nie mieć końca. Elena powoli przyzwyczajała się do szumu wiatru i trzasku drewna w piecu. Często siadała w milczeniu i wsłuchiwała się w echo gór, zastanawiając się, czy jej życie kiedykolwiek się zmieni.

Pewnego ranka, gdy na zewnątrz lekko padał śnieg, Beni nieśmiało podszedł do niej. Trzymał w dłoni okrągły kamień. „To dla ciebie” – powiedział nieśmiało. Elena poczuła ciepło w duszy. Po raz pierwszy szczerze się uśmiechnęła. Może, ale tylko może, nie wszystko stracone.

Z każdym dniem między nią a dziećmi zacieśniała się delikatna, niemal niewidzialna więź. Uczyła je piec ciasta, zbierać polne kwiaty, śpiewać stare pieśni. Maria, która początkowo patrzyła na nią z pogardą, zaczęła prosić ją o radę. Călin zauważył zmianę, ale milczał. Podobała mu się cisza, która zapanowała w domu.