Potem przekręciła kluczyk.
Silnik odpalił natychmiast.
Płynnie.
Cicho.
Idealnie.
Dźwięk mruczącego silnika wypełnił ulicę.
Wszyscy trzej mężczyźni zamarli.
Ich śmiech ucichł.
Nia szybko zeszła na dół, podniosła torbę i cofnęła się o kilka kroków, jakby bała się, że zmienią zdanie.
Adrian wpatrywał się w pędzący samochód.
Potem spojrzał na dziewczynę.
„Jak…?”
Jego głos stał się ostrzejszy.
„Czy ktoś cię tego nauczył?”
Jeden z jego kolegów znowu się roześmiał.