Dziewczynka zapukała do drzwi i powiedziała: „Uderzyli moją matkę, umiera”. Olbrzymi chłop pozostawił wszystkich bez słowa

Nikt nie odważył się mu sprzeciwić. W ciągu kilku minut podwórze wypełniło się odgłosami kroków, a psy szczekały, jakby przeczuwały, że coś złego się wydarzy. Dziewczynka, przykryta kocem, stała na ganku, wpatrując się w przestrzeń. Jej oczy były szeroko otwarte ze strachu, ale tlił się w nich również promyk nadziei.

Kiedy dotarli do starej chaty, księżyc wschodził nad polem, oświetlając zaschniętą krew przy wejściu. Matei uniósł rękę, domagając się ciszy. Powoli otworzył drzwi, a ich skrzypnięcie przeciął ciszę nocy. Wewnątrz, na podłodze, leżała wyciągnięta kobieta z potarganymi włosami i podartym ubraniem. Dyszała ciężko, ale żyła.

„Przynieś apteczkę z wózka!” krzyknął Matei. Potem pochylił się nad nią. „Proszę pani… Jestem Matei Varga z farmy La Stejar. Pani córeczka jest cała i zdrowa. Kto pani to zrobił?”

Kobieta z trudem otworzyła oczy. „Trzy… trzy osoby… jedna miała gwiazdę na dłoni…” Po czym zemdlała.