vUznano go za niezdolnego do reprodukcji – ojciec oddał go najsilniejszej zniewolonej kobiecie w 1859 r.Uznano go za niezdolnego do reprodukcji – ojciec oddał go najsilniejszej zniewolonej kobiecie w 1859 r.

Mój ojciec, sędzia William Callahan, był człowiekiem imponującym pod każdym względem, w jakim ja nie byłem. Mierzył 180 cm, miał szerokie ramiona i głos, który jednym słowem mógł uciszyć całą salę sądową. Zbudował swoją fortunę od zera. Zaczynał jako biedny prawnik z Alabamy, wżenił się w skromną plantację rodziny Bowmont, a dzięki sprytnym inwestycjom i strategicznym nabytkom ziemi przekształcił te początkowe 800 akrów w imperium bawełny o powierzchni 8000 akrów.

Plantacja Callahan położona była na wysokich urwiskach z widokiem na rzekę Missisipi, 24 km na południe od Nachez, na glebie uważanej za najżyźniejszą na południu. Główny dom był rezydencją w stylu neogreckim, którą mój ojciec zbudował w 1835 roku. Dwupiętrowy, malowany na biało ceglany budynek z masywnymi kolumnami doryckimi, szerokimi galeriami na obu poziomach i wysokimi oknami, przez które wpadał powiew rzeki.

 

Wewnątrz, z sufitów o wysokości 4,5 metra zwisały kryształowe żyrandole, importowane meble wypełniały sale wystarczająco duże, by pomieścić bale dla 100 gości, a perskie dywany pokrywały podłogi z polerowanej sosny sercowej. Za głównym budynkiem rozciągała się działająca plantacja: odziarniarka bawełny, kuźnia, warsztat stolarski, wędzarnia, pralnia, budynek kuchenny, dom zarządcy, a dalej, kwatery mieszkalne.

 

Rzędy małych chat, w których mieszkało 300 niewolników w warunkach ostro kontrastujących z luksusem rezydencji. Dorastałem w tym świecie ogromnego bogactwa, zbudowanego na skrajnej brutalności, choć jako dziecko nie rozumiałem pełnych konsekwencji.

 

Uczyłem się w domu u kolejnych nauczycieli, których zatrudniał mój ojciec. Byłem zbyt wątły, by znosić trudy szkoły, zbyt chorowity, by mieszkać w internacie, do którego uczęszczali synowie innych plantatorów. Zamiast tego uczyłem się greki i łaciny, matematyki i literatury, historii i filozofii w ciszy biblioteki mojego ojca.

 

W wieku 19 lat miałem 157 cm wzrostu, wzrost chłopca wchodzącego w okres dojrzewania, a nie młodego mężczyzny. Byłem szczupły, ważyłem jakieś 50 kg, a moje kości były tak delikatne, że dr Harrison powiedział kiedyś, że mam szkielet ptaka. Moja klatka piersiowa była lekko zapadnięta do wewnątrz, co lekarze nazywali klatką piersiową lejkowatą, co było wynikiem żeber, które nigdy nie uformowały się prawidłowo. Moje ręce drżały nieustannie, a drżenie to utrudniało mi wykonywanie prostych czynności, takich jak pisanie, trzymanie filiżanki i ćwiczenie koncentracji.